Jakiś czas temu udałam się na ” śliwobranie „, owoców miałam masę. Nazbierałam je do zaprawienia,vżeby w zimie móc wyciągnąć np. do ciasta ale parę słoików mi puściło i zmuszona byłam jakoś je wykorzystać gdyż nie lubię marnotrastwa. Z części chciałam zrobić placek śliwkowy, tylko nie drożdżowiec bo za nimi nie przepadam. Przeszperałam troche stron w internecie i nie mogłam znaleść nic co by nie było drożdżowcem albo „pół ” drożdżowcem. Już zrezygnowana miałam zacząć modyfikować jakiś przepis, aż tu nagle patrze jest to czego szukałam….. Placuszek w smaku przypomina trochę biszkopt, trochę babkę, łatwy i szybki do zrobienia. Parę dni temu zrobiłam go ponownie na tak zwaną „zachciewajkę” ( przepis wart jest aby do niego powrócić ) i zniknął w trybie natychmiastowym co tylko świadczy, że jest pyszny. Przepis pochodzi z tej strony.

Składniki :
- 120 g masła
- 8-10 łyżek cukru
- 10 łyżek mąki
- 3 jaka
- łyżczeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- śliwki ( u mnie Renkloda Althana około 5 sztuk )
Śliwki drylujemy i tniemy na średnie kawałki ( u mnie w ósemki ). Miękkie masło ucieramy z cukrem. Podczas ucierania dodajemy po jajku, mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczeniai i solą. Ciasto przelewamy do natłuszczonej i posypanej bułką tartą keksówki. Na wierzchu układamy owoce ( ja tym razem wrzuciłam część do środka ). Pieczemy 40-60 minut w temp. 180°C.
Smacznego 🙂

